Uratuj smoka Rozdział 2 część 4

Portal dla ludzi z pasją

Uratuj smoka Rozdział 2 część 4

Uratuj smoka Rozdział 2 część 4

Uratuj smoka Rozdział 2 część 4 Paulina rusza w podróż

Wraz z nadejściem poranka dzieciaki były gotowe, by ruszyć

w dalszą drogę.

– Zaczekajcie! Zanim pójdziecie, chcę ci coś dać.

Oiszi podarował Paulinie ręcznie robiony łuk oraz strzały,

po czym oboje się uścisnęli.

– Dziękuję za wszystko. Jest pan wspaniały. Proszę być

szczęśliwym.

Podróżnicy ruszyli w drogę. Paulina machała starcowi, on jej

też, i to tak długo, dopóki nie stracili siebie z oczu.

W ciepły, bezwietrzny poranek słońce świeciło wysoko na

niebie. Tomek, znudzony, siedział na kamieniu. Paulina już od

dwóch godzin usiłowała trafi ć swą strzałą w najgrubsze drzewo,

jakie znalazła. Strzały omijały drzewo, niektóre nawet nie

dolatywały do niego. Dziewczyna wystrzeliła z łuku ostatnią

strzałę, która poleciała daleko w zarośla.

– Daj sobie spokój, lepiej będzie, jak ruszymy dalej – powiedział

Tomek.

– Nigdzie nie pójdziemy, dopóki mi nie wyjdzie! Zamiast

marudzić, lepiej przynieś mi strzałę.

Chłopak wstał niechętnie i spokojnym krokiem ruszył w kierunku

krzewów.

– Tego nie da się nauczyć w ciągu kilku godzin. Potrzeba

wielu lat intensywnych treningów, odpowiedniego podejścia

oraz determinacji.

Słuchając tego, Paulina zrobiła ponurą minę. Nagle wyraz jej

twarzy zmienił się, brwi uniosły się i pojawił się delikatny uśmiech.

– Chcę być rewelacyjną łuczniczką!

Medalion ożył i zabłysnął różowym blaskiem. Promienie

światła wydobywające się z łańcuszka po chwili zaczęły

przygasać, aż w końcu medalion przestał świecić, odwrócona

łza, wyryta na wisiorze, z różowej przybrała szarą barwę. Tak

oto dziewczyna wykorzystała drugie zaklęcie.

Do Pauliny podszedł Tomek, niosąc strzały.

– Co to było?

– Ale co?

– Zdawało mi się, że coś za mną błysnęło.

– Ja niczego nie widziałam.

– Nieważne.

– Widzisz tamto cienkie drzewo? Trafi ę w nie.

– Co? Ty w ten wielki dąb nie trafi łaś!

Paulina naciągnęła strzałę, namierzyła cel i wystrzeliła.

Strzała, przeszywszy powietrze, wbiła się w młode drzewko,

przebijając je na wylot. Tomek otworzył szeroko oczy.

– Ciężka praca i determinacja, hę?

– Ale jak ty to…?!

– Jestem wszechstronnie utalentowana. Możemy iść dalej.

Paulina poszła dalej, zaś Tomek nadal stał i z osłupieniem

patrzył po tym, co się właśnie wydarzyło.

– Idziesz?!

Młodzieniec się ocknął i ruszył za towarzyszką.

Oboje szli przez olbrzymią łąkę, nie wiedząc, że są obserwowani

przez dwóch mężczyzn. Jeden z nich nazywał się Dalkor

– miał czarne, długie do ramion włosy, haczykowaty nos, bladą

cerę i groźne spojrzenie. Ubrany był w czarną zbroję i czerwoną

pelerynę. Siedząc na swym niedźwiedziowilku, rzekł:

– Widzisz te dzieciaki, Piotrze?

Piotr to towarzysz Dalkora. Miał delikatniejsze rysy twarzy,

brązowe włosy spięte w kok i brodę. Również ubrany był w zbroję

i pelerynę.

– Tak, widzę – odpowiedział.

– Dzień, na który tak długo czekaliśmy, nadszedł. Te dzieci

idą w kierunku północy, zapewne do ruin królestwa Dellarossa.

– Złoty Smok ukazuje się tylko istotom o dobrym sercu i czystych

intencjach.

– To dzieci, na pewno mają dobre zamiary. W każdym razie

czeka ich wiele niebezpieczeństw. Nie może im się stać żadna

krzywda!

– Co sugerujesz?

– Przyłączysz się do nich, a gdy Złoty Smok przybędzie,

wkroczymy i zmusimy go, by spełnił nasze życzenia.

– Jak chcesz go zmusić?

– Grożąc śmiercią tych dzieciaków. Piotrze, nasze marzenia

wkrótce się spełnią. Będziemy bogatsi od wszystkich królów

i cesarzy razem wziętych, będziemy posiadać własne królestwo

i do końca życia będziemy żyć w luksusie!

Koniec -> Uratuj smoka Rozdział 2 część 4

Ciąg dalszy nastąpi

Udostępnij!

Ocena użytkowników: 0 / 5

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tłumacz »